Piękne iluzje lat 90
W latach 90. panowało przekonanie, że wraz z upadkiem Związku Sowieckiego i końcem zimnej wojny świat wchodzi w erę dominacji demokracji liberalnej. Amerykańscy komentatorzy, tacy jak Francis Fukuyama czy Charles Krauthammer, widzieli wówczas Stany Zjednoczone jako jedynego strażnika globalnego porządku. Dziś te nadzieje okazały się złudne: świat stał się wielobiegunowy, mocarstwa rywalizują, a Ameryka nie pełni już jednoznacznej roli żandarma demokracji.
W latach 90. panowało przekonanie, że wraz z upadkiem Związku Sowieckiego i końcem zimnej wojny świat wchodzi w erę dominacji demokracji liberalnej. Amerykańscy komentatorzy, tacy jak Francis Fukuyama czy Charles Krauthammer, widzieli wówczas Stany Zjednoczone jako jedynego strażnika globalnego porządku. Dziś te nadzieje okazały się złudne: świat stał się wielobiegunowy, mocarstwa rywalizują, a Ameryka nie pełni już jednoznacznej roli żandarma demokracji.
W Polsce lata 90. budzą dodatkowo nostalgię jako czas transformacji i odchodzenia od wpływów Moskwy, choć proces ten wiązał się z kosztami społecznymi i poczuciem strat, które później napędzały populizm. Współczesna moda na „najntisy” wynika m.in. z tęsknoty za tamtym optymizmem. Autorzy proponują więc ponowne przyjrzenie się tej dekadzie, by oddzielić fakty od idealizacji — pokazując zarówno jej problemy, jak i powody do ówczesnej nadziei.




